splątanie
zamarzam we mgle
popatrz
popatrz na mnie
jutro
lub
pojutrze
powiemy to wszystko
splątanie
zamarzam
znikam
na gorąco i ciut nieprzemyślanie, ale może trafię
splątanie
zamarzam we mgle
popatrz
popatrz na mnie
jutro
lub
pojutrze
powiemy to wszystko
splątanie
zamarzam
znikam
na gorąco i ciut nieprzemyślanie, ale może trafię
Ty
ja
to Ty
a to ja
pomiędzy naszymi dłońmi
miasto
wyrosły wieże gestów w pół drogi zatrzymanych
obronny mur
fosa
jak linie papilarne
ulice
po ulicy idzie żebrak
zaśmiewa się i żartuje
miasto
stoimy i patrzymy sobie w oczy
świat zatrzymany
wokół miasta
wokół naszego miasta
ogrzewa mnie ciepło Twoich dłoni
(…nie wypada bez pytania się tak na bezczelnego inspirować, więc się nie przyznam, skąd to)
katatonia
kamienie zastygają w pozach
dramat figur
kontrapunkt gestów
ciała jak manekiny na wystawach
opętańcze rondo scen, dialogów
i słów
dziś we własnej pamięci
staram się ożywić kamień
(to setny wpis już. setny! mam szczerą nadzieję, iż nieliczni czytelnicy będą choć trochę zadowoleni…)
pikować w biel
zamarzać
spłonąć
wyczekiwać
wypatrywać
do rozmów lgnąć
czas jak ptak
list jak czas
zetrzeć zelówki
uciec wrócić schować się
być
dziś znów
sinieję jak dal
narysuj mnie od nowa
ciszą
okryj kocem marzeń i słów
nie musisz mówić nic
ale bądź
(chciałbym to zadedykować komuś, ale nie wiem, czy się zgodzi, a pytać jakoś tak nie wypada… ech te ludzkie cechy)
kra
w skórze kry ja
ja w skórze kry
w skorupie spękanej
w zastoju i w ruchu
mgła
biel
biel kry z nicości do nicości przez nieskończoność
to już ten dzień
już
już prawie
opuszkami palców dotknąć północy
a potem śmiać się w głos
jest nowy
rok podobno rok
a w mojej głowie
światło i cień
w półmroku
w szarości
wciąż daleko od konsensu
bo od światła ślepnę
a w mroku też nic
więc w końcu najlepiej mi w szarej burości poranka
we śnie
w zaślinionym bezwładnym ciele śnie
w tramwaju
na skrzyżowaniu
z marzeniem o dłoni w dłoni
czerwone-zielone-czerwone
czerwone
czerwone
snop
moja modlitwa do snopa światła
do miasta
do kamienic
do samochodów w korku
w świetle oddechy
pośpiech
wczorajsze wspomnienia o smaku dzisiejszej porannej kawy
światło-latarnia-ławka-dźwięk