F2
13 maj, 2008Gdy na zapleczu maści kręcę
Pacjent już zaciera ręce
A kiedy krople mieszam w misie
Jest szczęśliwszy, zdaje mi się
Gdy zaś wydam mu Viagrę,
Pokryje co popadnie
Gdy na zapleczu maści kręcę
Pacjent już zaciera ręce
A kiedy krople mieszam w misie
Jest szczęśliwszy, zdaje mi się
Gdy zaś wydam mu Viagrę,
Pokryje co popadnie
Na heblowanego stołu blat
Syropów stawiam kwiat
Nerka Ci powie
“Pij bracie na zdrowie
Niech łeb Ci nie pęka”
A mnie należy się
Przerwa
Panie sprawić racz
By w rytm kolejnych kaw
Gdy maszyna czka
W dłoń stos monet
Wpadł
w rogów rudość
wklęk
w świętych na kamieniach fal i chmur
ceglanej ręki ceglana dłoń
podtrzymuje strop
litanią śnij
za nami się módl
w królów trupi marsz
otwórz dach na deszcz
cisz
cisz
w ciszach ciszej licz
błogosławieni zza okularów
asymetryczna plamo
złotem kap
zielenie lśnią odbiciami
w kwadratach wydeptanej podłogi
w ciszy ciszach cisz
sina rama lewiatanich paszcz
w koguta śniadaniowych pień
wpleść
warkocz gałęzi
smak i głowy ruch
wymiana słów
błysk butów w zieloności traw
melancholijne siedzenie w ruchu
w przejrzystości cichej wód
w zieloności wszystkich traw
w kwitnącą spalin woń
pąki maszyn
na trwogach trwóg
po skrzydeł ścięgien ciernistości
alpinistyka szczęść
odwróc
się
plecami
do
mnie
odwracam się plecami do ciebie
nie będzie “dzisiaj”
szczudłonogie paragrafy kobiet galopują po płonących czuprynach żyraf
krok
w krok
wkrok
wstecz
wdech
moje ciało
obce
moje ciało obce
owijam się bandażem kroków