Gdy na zapleczu maści kręcę
Pacjent już zaciera ręce
A kiedy krople mieszam w misie
Jest szczęśliwszy, zdaje mi się
Gdy zaś wydam mu Viagrę,
Pokryje co popadnie
Gdy na zapleczu maści kręcę
Pacjent już zaciera ręce
A kiedy krople mieszam w misie
Jest szczęśliwszy, zdaje mi się
Gdy zaś wydam mu Viagrę,
Pokryje co popadnie
Na heblowanego stołu blat
Syropów stawiam kwiat
Nerka Ci powie
“Pij bracie na zdrowie
Niech łeb Ci nie pęka”
A mnie należy się
Przerwa
Panie sprawić racz
By w rytm kolejnych kaw
Gdy maszyna czka
W dłoń stos monet
Wpadł
w rogów rudość
wklęk
w świętych na kamieniach fal i chmur
ceglanej ręki ceglana dłoń
podtrzymuje strop
litanią śnij
za nami się módl
w królów trupi marsz
otwórz dach na deszcz
cisz
cisz
w ciszach ciszej licz
błogosławieni zza okularów
asymetryczna plamo
złotem kap
zielenie lśnią odbiciami
w kwadratach wydeptanej podłogi
w ciszy ciszach cisz
sina rama lewiatanich paszcz