oczu piach
w piach
słów
szum
z mgły wyłania się napis, żeby nie przeszkadzać
a kto by chciał?
wyławiam gałęzie zza okna
oczu piach
w piach
słów
szum
z mgły wyłania się napis, żeby nie przeszkadzać
a kto by chciał?
wyławiam gałęzie zza okna
kwadraty aut we mgle
korek
korek
autobusy jak chrząszcze
jeden za drugim
jeden za drugim
neon miga w rytm klaksonów
w telewizji ogłosili jesień
obudź się
się wie się wie
w rozmytą nieokreśloność poranka
powietrze pełne płuc
rozśliń
roz
rozchełstać koszule ostatnich słów
twarożek na policzku
Gdy na zapleczu maści kręcę
Pacjent już zaciera ręce
A kiedy krople mieszam w misie
Jest szczęśliwszy, zdaje mi się
Gdy zaś wydam mu Viagrę,
Pokryje co popadnie
Na heblowanego stołu blat
Syropów stawiam kwiat
Nerka Ci powie
“Pij bracie na zdrowie
Niech łeb Ci nie pęka”
A mnie należy się
Przerwa
Panie sprawić racz
By w rytm kolejnych kaw
Gdy maszyna czka
W dłoń stos monet
Wpadł
w rogów rudość
wklęk
w świętych na kamieniach fal i chmur
ceglanej ręki ceglana dłoń
podtrzymuje strop
litanią śnij
za nami się módl
w królów trupi marsz
otwórz dach na deszcz
cisz
cisz
w ciszach ciszej licz
błogosławieni zza okularów
asymetryczna plamo
złotem kap
zielenie lśnią odbiciami
w kwadratach wydeptanej podłogi
w ciszy ciszach cisz
sina rama lewiatanich paszcz
w koguta śniadaniowych pień
wpleść
warkocz gałęzi
smak i głowy ruch
wymiana słów
błysk butów w zieloności traw
melancholijne siedzenie w ruchu