Tezy syntetyczne o sztuce

Sztuka nie jest continuum

Sztuka jest punktem

Sztuka jest pytaniem o sztukę

Sztuka jest punktem, który jest pytaniem o sztukę

Sztuka nie jest sumą dzieł sztuki. Ani ich wypadkową.

Sens jest miarą obcości w sztuce. Gdy obcuję z sensem, oddala mnie to od sztuki.

Sztuka nie rozwija się i nie niknie. Nie ma postępu ani regresu.

Sztuka nie jest czymś, jest raczej niczym niż czymś.

Kiedy opisuję świat za pomocą metafor, rzeczywistość staje się metaforą moich słów. Czyli samej siebie.

Sens i znaczenie (pozostawmy tożsamość tych kategorii na razie tyleż pomijalną, co niejasną) są sztuce zupełnie obce. Dlatego właśnie, gdy słuchasz muzyki jesteś bliżej sztuki niż czytając książkę. O ile oczywiście w ogóle możesz być bliżej.

Sztuka będąc własnym centrum jest też swoimi granicami. Jest też także własnymi swoimi peryferiami. Oraz tym, co jej zupełnie obce.

Słowa są kanonem formy, lecz kanon jest tym, czego podziwiając unikamy.

Kanon nie jest formą. Jest raczej kształtem form. Gdy drwisz z kanonu, drwisz z formy własnej formy.

Całość jest z punktu widzenia części irrelewantna. Z wzajemnością. Pozwól, że Ci to zilustruję: kiedy słuchasz muzyki na koncercie w głośnym miejscu o nienajlepszej akustyce, słuchasz muzyki takiej, jaką być powinna, nie zaś tej, jaką jest akurat w tym wypadku. Z tej perspektywy część jest nieistotna. Tak, jak całość. Tak, jak i cała muzyka, której wtedy słuchasz.

Sztuka jest nicością harmonii wobec śmierci. Nigdy odwrotnie.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.